74-latka uwierzyła w internetową miłość. Przed stratą 10 tys. zł uratowała ją czujna pracownica banku
Internetowa znajomość miała zakończyć się spotkaniem w Polsce. 74-letnia mieszkanka Sandomierza była gotowa przelać 10 tysięcy złotych mężczyźnie poznanemu w sieci. Przed utratą oszczędności uchroniła ją pracownica banku.
Poznała mężczyznę w mediach społecznościowych
Historia zaczęła się kilka miesięcy temu na jednym z popularnych portali społecznościowych. 74-letnia mieszkanka Sandomierza nawiązała tam kontakt z mężczyzną, który podawał się za obywatela Meksyku mieszkającego na stałe w Irlandii.
Znajomość rozwijała się wyłącznie przez internet. Z czasem rozmowy stały się na tyle regularne, że kobieta zaczęła ufać nowemu znajomemu. Mężczyzna stopniowo budował relację, a następnie poprosił ją o pomoc finansową.
Chciał 10 tysięcy złotych na bilety do Polski
Według jego opowieści pieniądze były potrzebne na zakup biletów. Mężczyzna twierdził, że chce przylecieć do Polski, aby wreszcie spotkać się z 74-latką osobiście. Poprosił ją o pożyczkę w wysokości 10 tysięcy złotych i wskazał rachunek bankowy, na który miała trafić gotówka.
Kobieta uwierzyła w tę historię. Wczoraj udała się do jednego z banków w Sandomierzu, aby zlecić przelew. Wszystko wskazywało na to, że za chwilę może stracić dużą sumę pieniędzy.
Pracownica banku zareagowała w ostatniej chwili
Do transakcji jednak nie doszło. Pracownica banku zwróciła uwagę na okoliczności przelewu i ostrzegła seniorkę, że może mieć do czynienia z oszustwem.
Dzięki czujności i profesjonalnej reakcji kobieta dała się przekonać, by nie wysyłać pieniędzy osobie poznanej w internecie. W ten sposób 74-latka uniknęła utraty 10 tysięcy złotych.
Oszuści najpierw budują zaufanie, potem proszą o pieniądze
Tego typu historie pokazują, jak niebezpieczne mogą być internetowe znajomości, szczególnie gdy po drugiej stronie znajduje się osoba, której nigdy nie spotkaliśmy na żywo. Oszuści często działają cierpliwie. Przez tygodnie lub miesiące prowadzą rozmowy, okazują zainteresowanie, deklarują uczucia albo przyjaźń, a później proszą o przelew.
Powody bywają różne: bilet lotniczy, choroba, problemy rodzinne, zatrzymane dokumenty, paczka na granicy albo nagła awaria. Schemat jest jednak podobny — najpierw emocje i zaufanie, potem presja na szybkie wysłanie pieniędzy.
Policja apeluje o ostrożność w kontaktach z osobami poznanymi przez internet. Szczególną czujność powinny wzbudzić prośby o pieniądze, niezależnie od tego, jak wiarygodnie brzmi przedstawiona historia.
Warto pamiętać o jednej zasadzie: jeśli ktoś poznany w sieci prosi o przelew, najlepiej przerwać rozmowę i skonsultować sytuację z bliskimi albo zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Dzięki takiej ostrożności można uniknąć utraty oszczędności życia.